Obudzić się…?! My nie możemy dobrze zasnąć.

Drukuj

Czy zawód polityka, jak zawód żołnierza zwalnia od odpowiedzialności za kłamstwa, fałszerstwa i manipulacje w imię wyższej idei? Czy rzeczywiście wkraczając w ten wykrzywiony świat należy się do niego dostosować, przyjąć tę samą metodologię działania, wyrzec się takich, może i dziwnych, może i naiwnych, poglądów, że czarne jest czarne, a białe białe, że dane słowo jest ważne, że podstawianie nogi nawet adwersarzowi nie jest etyczne…

„Idealiści chodząc nie patrzą pod nogi i potykają się o własną naiwność”.  

Szanowny Panie Jacku!

Wywołał mnie Pan do tablicy, nie mogę się z tego wykręcić! A chciałbym, szczególnie dlatego, że ma Pan rację! Rację ma również ogromna rzesza autorów publikacji i wystąpień, którzy formułują tezy o konieczności przywództwa, porwaniu ludzi, pociągnięcia ich ku zwycięstwu. Ma Pan rację, że potrzebujemy wzmocnienia w zakresie przekazywania Wyborcom prawdy o zdarzeniach, które nasza katastrofalnie niekompetentna władza codziennie nam wszystkim dostarcza. Ma Pan rację, że media społecznościowe są dla nas wszystkich ostatnią deską ratunku. Jednym ze strumieni informacji je wykorzystujących to m.in. oko press – ważny, niezależny kanał informacyjny pokazujący fakty w spokojny, obiektywny sposób, podobnie jak i Liberte. My też pracujemy nad tym by przekaz informacji był w mediach społecznościowych jak najbardziej właściwy, ma Pan rację, trzeba pracować jeszcze lepiej.

Jest jednak pewien fragment, który mnie poważnie zaniepokoił w Pana felietonie i również w wielu publikacjach podpisanych przez równie rozsądnych ludzi. To fragment w którym Pan stwierdza iż „polityka to nie zabawa pluszowymi misiami”. Ten sposób widzenia, chociaż słuszny, stawia całą sprawę RACJI STANU w kategoriach gry w piłkę nożną. Poważni dziennikarze i komentatorzy, poważnie kiwając głowami, publicznie, mówią o tym jak należy manipulować wyborcami, do kogo i jak się zwracać, komu podłożyć nogę, a komu przywalić w łeb. Zastanawiają się nad tym jakie głębokie myśli miał prezes robiąc następną głupotę i kto na kogo ma kwity.

Czy rzeczywiście polityka jest to, jak chciał Weber, dążenie do władzy lub wpływ na jej podział? Czy jak rozumiał to Arystoteles polityka jest sztuką rządzenia mającego na celu wspólne dobro? Czy zawód polityka, jak zawód żołnierza zwalnia od odpowiedzialności za kłamstwa, fałszerstwa i manipulacje w imię wyższej idei? Czy rzeczywiście wkraczając w ten wykrzywiony świat należy się do niego dostosować, przyjąć tę samą metodologię działania, wyrzec się takich, może i dziwnych, może i naiwnych, poglądów, że czarne jest czarne, a białe białe, że dane słowo jest ważne, że podstawianie nogi nawet adwersarzowi nie jest etyczne…

Dlatego jeszcze raz muszę podkreślić: Nowoczesna partia winna tak działać by wypracowywać najlepsze rozwiązania dla Kraju. Nowoczesna partia, czy będzie w koalicji władzy, czy poza nią winna wspierać dobre rozwiązania, pomagać je doskonalić, sprzeciwiać się rozwiązaniom błędnym. Nowoczesna partia nie może być „przeciw innej partii”. Nie może dążyć do przejęcia władzy by obsadzić swoimi misiewiczami stanowisk do obsadzenia. Musi wspierać ludzi kierując się tylko dwoma podstawowymi kryteriami: kompetencją i uczciwością. Nie może traktować wyborców jako ciemnego ludu i grać z pomocą strachu, ksenofobii i sztuczek PR. Nie może w walce z nieuczciwością być nieuczciwą, a niekompetencję zwalczać niekompetencją (na przykład obietnicą rozdawania pieniędzy).

To co się dzieje obecnie wynika z faktu, iż naczelnik PiS-u rozumuje w myśl doktryny Lenina. Władza jest celem samym w sobie, należy ją zdobyć, przeciwników zneutralizować, a ludowi rzucić chleb i igrzyska. Zastąpimy złych burżujów aktywem partyjnym
i spowodujemy powszechny dobrobyt, a zachodni kapitaliści i tak będą grzeczni, bo są jak stare tłuste koty wygrzewające się na piecu. Zarządzamy strachem – ludzie jak się boją zawsze skupiają się wokół każdej władzy.

Nowoczesna partia musi postawić na prawość, prostolinijność i kompetencję.

Panie Jacku – naiwność? Może i tak Pan to nazwać, ale jak powtarzał pan Bartoszewski „warto być przyzwoitym”.

 

 

 

I

Czytaj również